Żużel moja miłość – wywiad z Micaela Bazan
Micaela Bazan to jedyna przedstawicielka płci pięknej - rodem z odległej Argentyny - która rywalizuje na żużlowych owalach na równi z mężczyznami.
Micaela Bazan |
fot. archiwum Micaeli Bazan
|
Od czego zaczeło się Twoje zainteresowanie wyścigami na żużlu?
Myślę, że duży wpływ na moje zainteresowania miał mój ojciec, który startował w speedway’u w latach 70. i 80. Jednak to moje zdecydowanie, upór i to coś – co we mnie tkwi – umożliwiło mi osiąganie coraz lepszych wyników. A zaczeło się bardzo wcześnie, bo miałam wtedy zaledwie 6 lat.
Już w tak młodym wieku dążyłaś do startów w wyścigach?
Oczywiście „po drodze” chodziłam do szkoły, ale cały czas ćwiczyłam ujeżdżając coraz mocniejszed motocykle. Miała ewidentne parcie na to, że być w tej dyscyplinie najlepszą.
Co sprawiało Ci najwięcej trudności podczas nauki jazdy?
Nie przypominam sobie jakichkolwiek problemów; byłam bardzo mała i na motocyklach o pojemności 50 cm3, na których zaczynałam, nie rozwijałam dużych prędkości. Gdy miałam 7 lat już rywalizowałam chłopięcymi równieśnikami, startowałam też w mistrzostwach i odnosiłam pierwsze sukcesy.
Pamiętasz swoje pierwsze zawody?
Nie bardzo… to było już jakiś czas temu. Wiem z opowieści swoich rodziców, że pierwsze miejsca na podium zdobywałam mając właśnie 7 lat. Mówili też, że mało kto podejrzewał, że mała dziewczynka może w ogóle osiągnąć sukces w zdominowanym przez chłopców sporcie. coś pierwsze zwycięstwa i stawałam na podiach. Im częściej udowadniałam swoje rosnące umiejętności jazdy, tym częściej wszyscy się dziwili, jak to możliwe, że dziecko – zamiast bawić się lalkami – ma takie zacięcie do żużlowej dyscypliny.
Co jest dla Ciebie priorytetem w tym sporcie?
Oczywiście osiąganie najlepszych rezultatów. Poza tym uwielbiam ten piękny sport – zaryzykuję stwierdzenie, że to moja miłość. Po prostu kocham czuć adrenalinę, która eksploduje podczas jazdy. Wspaniale jest też spotykać się i współpracować z ludźmi, którzy czują to samo, mają tę samą pasję; mam wśród nich wielu przyjaciół. Ważna dla mnie jest także rodzina; nauczyłam się dzielić czas na sport i czas prywatny. Moi bliscy są ze mną zawsze bez względu na to, czy wygrywam, czy nie. Gdy osiągam sukcesy bardzo mnie motywują, gdy zawodzę cudownie pocieszają.
Wiele osób jest przeciwnych kobietom na żużlu. Uważają, że płeć piękna nie nadaje się do uprawiania tego sportu. Co o tym sądzisz?
Myślę, że na początku kobietom rzeczywiście może być trudniej. Są słabsze fizycznie i pod tym względem muszą gonić mężczyzn; z drugiej strony bywają bardziej wytrzymałe, odporne na ból, uparte i zacięte w rywalizacji. W moim przypadku – ćwicząc od dziecka – wyrobiłam sobie właściwe odruchy, dyscyplinę kondycyjną tak, by cały czas dbać o wybitną kondycję fizyczną. Wszystko jest kwestia nakładu pracy i no i oczywiście chęci; naprawdę można dużo osiągnąć, jeśli się tego bardzo chce.
Micaela w akcji |
fot. Micaela Bazan archiwum
|
Jak wygląda życie jedynej dziewczyny ścigającej się w Argentynie?
Cieszę się, że w Argentynie wszystko jest nastawione na poprawę poziomu speedway’a; w stosunku do naszych zmagań, wyścigi europejskie prezentują naprawdę wyższy poziom. W naszym kraju rywalizujemy raczej na zasadach uprawiania hobby. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ścigać na zdecywodanie wyższym poziomie.
Jako jedyna kobieta w tym sporcie nie mam powodów do narzekań. Jestem w pełni akceptowana i otrzymuję wiele pomocy ze strony innych zawodników, obsługi, mechaników i organizatorów zawodów.
Co robisz w wolnym czasie?
Jest go bardzo niewiele. Ale jeśli znajdę kilka godzin pozbawionych wykonywania żużlowych „obowiązków” to lubię spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi. Chodzić do miejsc, gdzie mogę tańczyć, trochę się rozerwać.
Jakie zapowiada się Twój sezon 2009?
Przede wszystkim dużo pracuję nad poprawą formy kondycyjnej i ogólnie fizycznej. Na pewno chcę zająć wyższe miejsce w rankingu i dołożę wszelkich starań, aby ten sezon był dla mnie najlepszy. Oczywiście liczę na podium.
Tego Ci bardzo życzymy!
Dziękuję i pozdrawiam kibiców.
Zostaw komentarz:
Najnowsze
-
Test Skoda Enyaq Coupe RS Maxx. Ile warta jest najdroższa Skoda w historii?
Kiedy debiutowała na rynku, wielu przecierało oczy w niedowierzaniu. Elektryczna Skoda wyceniona na ponad 300 tys. złotych zwiastowała poważną zmianę wiatru w ofercie czeskiego producenta. Co otrzymamy, kupując najdroższy model w historii marki? Sprawdziłyśmy to, testując model Enyaq Coupe w topowej wersji wyposażenia RS Maxx. -
Gosia Rdest z kolejnym podium w tym roku!
-
Brak miejsca na pieczątki w dowodzie rejestracyjnym. Czy trzeba wymieniać go na nowy?
-
Ford Puma 2024 – test. Miejski crossover ze sportowymi korzeniami
-
La Squadra One Shoot – do takich samochodów wzdychają fani motoryzacji!
Komentarze:
Anonymous - 5 marca 2021
Super Micaela. Brawo.
Anonymous - 5 marca 2021
Super Micaela. Brawo.