Zawodniczki podsumowują Rajd Barbórka 2014
Rajd Barbórka, choć krótki - łatwy nie był, szczególnie z powodu bardzo śliskiej nawierzchni. Sklasyfikowano dziewięć zawodniczek w roli pilota, które podzieliły się z nami wrażeniami z trasy tego kultowego rajdu.
Najwyżej sklasyfikowaną zawodniczką została Renata Krawczyk u boku męża Wojciecha w Mitsubishi Lancerze Evo 3. Para zajęła 24. miejsce w klasyfikacji generalnej i jednocześnie w najmocniejszej grupie 3:
Na 30 miejscu znalazł się kierowca wyścigowy Bartłomiej Mirecki i doświadczona pilotka Joasia Madej. Oni też mieli szansę zaprezentowania się w wieczornym Kryterium Asów na ulicy Karowej (23 miejsce):
– Zgodnie z oczekiwaniami 52 Rajd Barbórka był bardzo ekscytujący i dostarczył dużo pozytywnych emocji. Pomimo, iż jako VkosRacing Team startowaliśmy jednym z dwóch najsłabszych samochodów w klasie 1 oraz w całym rajdzie – udało nam się przeskoczyć kilka samochodów (nawet z klasy drugiej) i zakończyć rajd na 55 pozycji w klasyfikacji generalnej. Kryterium Asów na Karowej jeszcze nie zostało przez nas zdobyte, ale wierzymy, że przy odrobinę mocniejszym sprzęcie jest ono w zasięgu naszych rąk. Pogoda podczas tegorocznej „Barbórki”, pomimo braku śniegu, potrafiła spłatać nam figla. Bardzo śliski poranek dał w kość szczególnie na OS 2 – na torze STW Center. Opona nie kleiła prawie wcale! Dodatkowo startowaliśmy jako pierwsza załoga, więc warunki nie były dla nas zbyt łaskawe. Naszym założeniem od początku było – przejechać cały rajd, więc OS 2 pojechaliśmy nie na czas, a na przetrwanie… Na szczęście już od OS 3 (na Autodromie Bemowo) mogliśmy zacząć walczyć o urwanie kilku sekund. Drugi przejazd na Bemowie (OS 6) pokazał, że naszym małym „Bąbelkiem” jesteśmy w stanie stawić czoło, nawet niektórym większym “potworom”. Co więcej, oddaliśmy podczas naszych przejazdów na Bemowie dwa dalekie, udane skoki, które zapewniły zarówno publiczności, jak i nam, dodatkowe emocje. Tu brawa dla kierowcy, który skakał tak umiejętnie, że samochód nie zgubił nawet jednej śrubki! (śmiech). Rajd zaliczam do bardzo udanych, a odcinki specjalne do mocno zróżnicowanych: od technicznego OS STW Center – do dużo szybszego i ciekawszego OS Tor Służewiec. Beczka postawiona na odcinku na Bemowie dała też namiastkę Karowej (śmiech). Z pewnością była to pierwsza, jednak nie ostatnia „Barbórka”, w której wzięłam udział. Koniecznie musimy sprawdzić z Wiktorem, czy kręcenie się wokół beczki na Karowej jest tak samo fajne? (śmiech) Od teraz rozpoczynamy poszukiwania sponsora na rok 2015, także gorąco zapraszamy do wsparcia. Drzemie w nas niewykorzystany potencjał! – opowiada z entuzjazmem Asia.
W tej samej grupie na 13. miejscu i 61 w klasyfikacji generalnej do mety dojechała Agnieszka Piotrkowska, która towarzyszyła Markowi Wiśniewskiemu w KIA Picanto.
– Emocje jeszcze nie opadły, a Rajd Barbórka już za nami. Dojechaliśmy z Rafałem do Warszawy w czwartkowe popołudnie. Wieczorem spotkanie z kolegami z „branży”, plotki oraz odbiór administracyjny, na którym wypomniano nam, że nie mamy dowodu rejestracyjnego Citroena (który jest pożyczany i przyjedzie następnego dnia). Troszkę nas ten fakt zbulwersował, ze względu na to, że na każdy rajd wypożyczamy samochód i pytają nas o dowód, tylko na badaniu kontrolnym. Po wydaniu dokumentów do zapoznania z trasą, wyruszyliśmy do hotelu zdegustowani ww. faktem. Piątek przywitał nas mrozem, ale zapoznajemy się z trasą (równolegle z BK) i podjechaliśmy do serwisu. Pierwszy kontakt z „Cytrynką” – bardzo pozytywny, skrzynia działa perfekcyjnie, samochód zachowuje się, jak mały pocisk, aż do czasu, kiedy pękła guma na cewce zapłonowej. Szybka reanimacja serwisu i ruszyliśmy na odcinek testowy na Bemowie – dwa przejazdy po zmroku robiły wrażenie. W dniu rajdu zaskoczyła nas pogoda, na drodze totalna gołoledź! Jechaliśmy, jak na łyżwach, ale cóż „to je rally”, trzeba i w takich warunkach jechać. Pierwszą pętlę przejechaliśmy bardzo ostrożnie. Po serwisie wyjechaliśmy na odcinek Bemowo, który okazał się dla nas pechowy. Po wjeździe w watersplash niestety zalało naszą „Cytrynke” – postój na odcinku trwał ponad 20 minut i w tym momencie, całe nadzieje na dobry wynik legły w gruzach. Kolejna pętla i auto paliło na 3 „gary”, więc tym samym mieliśmy mniej mocy. W ten sposób dojechaliśmy do końca rajdu, co jest dużym sukcesem – po tym, jak auto zostało zalane, a we wnętrzu pojawił się mały ogień. Ogólne wrażenie (pomimo wpadek organizatora) mega pozytywne, mam nadzieję, że wrócę tam za rok i wtedy dana mi będzie szansa na Karową. Chciałabym serdecznie podziękować mojemu kierowcy – Rafałowi Kulka za kolejne zaproszenie na prawy fotel oraz powierzone mi zaufanie, rodzinie, że w tym czasie zajęła się małą fanką mamy – córeczką Mają, wszystkim przyjaciołom, kolegom, koleżankom i znajomym (za trzymanie kciuków na tych dwóch rajdach, które było mi dane przejechać w tym sezonie). Do zobaczenia na trasach w sezonie 2015! – wspomina zawodniczka.
– Rajd Barbórka jest zawsze niesamowitym wydarzeniem. Bardzo cieszymy się, że mogliśmy w nim uczestniczyć. Doświadczyliśmy kilku przygód, ale jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się przejechać i ukończyć wszystkie 6 odcinków. Pomimo, iż pierwszy odcinek jechaliśmy na kapciu i dopadło nas jeszcze kilka innych „niespodzianek” – to start w tej imprezie sprawił nam ogromną frajdę.
– Rajd uważam za bardzo udany pod każdym względem, pogoda dopisała, chociaż na niektórych odcinkach było bardzo ślisko. Największe zadowolenie jest z nowego auta, bo sprawdziło się w 100 procentach! Było bardzo szybko i bez przygód. Barbórka była, tak jakby testem przed nowym sezonem i niewykluczone, że tym razem na… Litwie. Przejechaliśmy wszystkie odcinki oesowe i to z niezłym czasem, nawet lekko „otarliśmy się” o Karową, ale niestety minuta kary zadecydowała o wszystkim, a nawet o wykluczeniu. Mimo wszystko jest zadowolenie i satysfakcja – był to kolejny fajny rajd bez przygód i z dużymi emocjami! – podsumowuje zawodniczka.
W oddzielnej klasyfikacji Barbórka Legend rywalizowały kultowe samochody historyczne, które też mogły zaprezentować się wieczorem na ul. Karowej. Tutaj, na najniższym stopniu podium stanęła załoga: Arkadiusz Kula i Magda Wilk w Oplu Kadecie z 1975 roku:
– Tegoroczna Barbórka była dla nas bardzo udaną imprezą. Jak co roku, grupę legend charakteryzowała wspaniała atmosfera i brak, tego maksymalnego zacięcia, które towarzyszy I lidze rajdowej. Dla naszej załogi tempo było dość szybkie, próby łatwe i przyjazne naszemu A-grupowemu Mercedesowi 190, który ma moc, ale i masę betoniarki (śmiech). Warunki pogodowe w miarę przewidywalne, więc się obyło bez „loterii oponowej”. Lepszego miejsca pozbawiło nas, dość niefortunne ustawienie próby na Bemowie dla grupy Legend, gdyż dwa razy pokonywaliśmy ją za innym zawodnikiem, co z pewnością odbiło się na czasach. Tak jak wcześniej wspomniałam, nie wynik sportowy, lecz wspaniała zabawa i magia Karowej powoduje to, że na pewno za rok, też wystartujemy w Barbórce naszym Merc–Taxi. Podziękowania dla Trax Racing za doskonałą atmosferę, także podczas serwisu – podsumowuje Ewa.
– W Rajdzie Barbórka Legend pojechaliśmy pierwszy raz. Ten rajd – to dużo pozytywnych emocji i wspaniała atmosfera! Razem z Piotrem Życzyńskim świetnie się bawiliśmy. Wystartowaliśmy w klasie Legend autem z 1973 r. – BMW 2002 ti. Jako pilot jeżdżę od kilku lat, a podczas Barbórki doświadczyłam zupełnie innych wrażeń. Najbardziej podobały się odcinki na Bemowie oraz Służewcu, no i oczywiście przejazd pokazowy na Karowej! Bardzo dziękujemy wszystkim kibicom, którzy nas dopingowali. Zdecydowanie w kolejnych latach, nie może nas zabraknąć podczas tego rajdu – obiecuje Karolina.
– Rajdowy sezon 2014 dobiegł już końca. Mimo ledwie dwóch startów, koniec okazał się wisienką na torciku! Start w 52 Rajdzie Barbórki – to najlepszy prezent Mikołajowy, ever (śmiech). Jak pisałam przed rajdem, start był zupełnie nie planowany. W czwartek po pracy wsiedliśmy z Pawłem (mąż) w samochód i przyjechaliśmy z Wrocławia prosto do Warszawy i biura rajdu. Ponieważ kierowca był daleko w trasie, tym razem sama zrobiłam odbiór administracyjny. A w piątek, od rana zaczęliśmy rajdową przygodę. Na dzień dobry – oblodzone schody pensjonatu… Pierwszy odcinek, zeszyt i długopis w rękę, a paluchy zgrabiałe! Rozgrzałam się na zapoznaniu z drugim OS-em, ponieważ zdecydowaliśmy się, pojechać tam rajdówką (śmiech). W międzyczasie BK. Wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że na 7 minut przed wjazdem na badanie okazało się, ze dokumenty są w… pensjonacie! Na szczęście Paweł stanął na wysokości zadania i w 5 minut je dostarczył – Subaru to szybki samochód (śmiech). Po skończonym zapoznaniu z trasą zmógł mnie sen, a ponieważ “legendy” nie miały odcinka testowego, to pojechałam odpocząć, natomiast kierowca ze znajomymi został jeszcze pooglądać zmagania na Autodromie. Potem dostałam telefon, że “legendy” maja zgodę na start w odcinku testowym i żebym szybko przyjechała! Na wariackich papierach, ubierając kombinezon w kolejce przed startem, z mapką i gasnącym światłem pilota – stanęłam na wysokości zadania. Super był ten przejazd w ciemnościach i bez żadnych błędów.
Sobotnie odcinki nas zaskoczyły – mimo piątkowego opisu, nie spodziewaliśmy się tak śliskich nawierzchni. Mimo zmiany opon na zimowe, o super czasach nie było mowy. Nie odebrało nam to jednak zabawy! Rajd ukończyliśmy bez żadnych przygód i niechcianych niespodzianek. Pozostała już tylko “zaczarowana Karowa”. Dojechaliśmy na miejsce. Ponieważ było bardzo dużo czasu do startu, to mogliśmy trochę pooglądać zmagania innych i zjeść (śmiech). Jako Legendy nie mieliśmy mapki z trasą (?!), kazano nam po prostu jechać w kolumnie za pilotem. OK, tylko pilot jakoś szybko zniknął, a na górze załogi jechały najlepiej jak umiały. Sam przejazd uważam za bardzo udany, a przede wszystkim – zachwycający! Cudowne uczucie, przejechać ul. Karową w rajdówce ze świadomością, że jedzie się właśnie 52 Rajd Barbórki, że jest się „tu i teraz”. Mam nadzieję być tam za rok! – wspomina zawodniczka.
Rajd Barbórka, z rekordową ilością kobiet wśród zawodników, uroczyście zamknął sezon rajdowy 2014. Mamy nadzieję, że to dobry znak dla kobiecej frekwencji na rajdach w roku 2015!
Najnowsze
-
Wąskie gardło na S1! Dlaczego Ministerstwo Infrastruktury rezygnuje z trzeciego pasa?
Czy ekspresówka S1 na Górnym Śląsku stanie się kolejnym wąskim gardłem polskich dróg? Ministerstwo Infrastruktury zdecydowało się na przebudowę trasy bez dodania trzeciego pasa, mimo że prognozy wskazują na szybko rosnący ruch. Czy to decyzja, która już wkrótce sparaliżuje ruch na jednej z najważniejszych tras w regionie? Sprawdzamy, dlaczego resort nie posłuchał zaleceń ekspertów i jakie będą konsekwencje tej decyzji dla kierowców. -
Chcesz mieć nowego Seata Ibizę? Ta cena w Polsce może cię pozytywnie zaskoczyć
-
Kobiety w sporcie motorowym – za kierownicą Mazdy MX-5
-
Tysiące kierowców ignoruje zakazy. Policja ujawnia szokującą skalę problemu!
-
Ta kwota cię zszokuje: oto jak ubezpieczyciele oszczędzają na twoim wypadku samochodowym
Zostaw komentarz: